środa, 8 lutego 2017

Toledo 2015

Witam po trochę dłuższej nieobecności. Nie przynoszę jednak zbyt dobrych wiadomości, gdyż dzisiejszy post jest jednym z krótszych, a takie jeszcze się tu pojawią. W każdym bądź razie, enjoy!

W Toledo byłam na jednodniowej wycieczce podczas tygodnia spędzonego w Madrycie. Chcieliśmy zobaczyć coś więcej niż stolicę Hiszpanii, więc postanowiliśmy wybrać się do, oddalonego o 70 kilometrów, Toledo, które do 1561 roku było stolicą Królestwa Kastylii.

Chociaż nie posiadam z tego miejsca zbyt wielu zdjęć, zapraszam do rozwinięcia!


Jeden dzień w Toledo to zdecydowanie najlepsza opcja. Dlatego też została stworzona Toledo Card, czyli 24-godzinna karta na zwiedzanie miasta. Jest to dobry pomysł na oszczędzenie pieniędzy podczas takiego wyjazdu. Ja osobiście miałam wykupiony zestaw 2, który wydaje się być najlepszy. W cenie karty jest 30-minutowy przejazd pociągiem z Madrytu, autobus ze stacji do miasta, gdzie w międzyczasie odbywa się sławny sightseeing oraz wstęp do czterech głównych atrakcji. Nic więcej do szczęścia nam potrzebne przecież nie jest. Jeśli chodzi o jedzenie to jest to zupełnie inna bajka.

Ja do dzisiaj trzymam tą kartę w portfelu i bilet na półce, żeby czasami powspominać ten miły wyjazd.

Historyczny dworzec kolejowy


Powyższe zdjęcie zrobione zostało podczas przystanku autobusu w czasie drogi do miasta i przestawia jego panoramę.


Alkazar


Alkazar, czyli pałac mauretański o cechach architektury muzułmańskiej, został wzniesiony w najwyższym punkcie miasteczka. Mimo kompletnego zniszczenia w 1936 roku został odbudowany zgodnie z planami z czasów Karola V. Wewnątrz znajduje się muzeum pamiątek wojny domowej.

Klasztor San Juan de los Reyes


 
Puerta del Cambrón
 

Toledo





Lubicie zwiedzać takie małe miasteczka czy wolicie raczej stolice i wielkie metropolie?

4 komentarze:

  1. España moja kochana 😍😍😍
    Zdecydowanie małe miasteczka! Więcej w nich uroku i magi, którą niejdenokrotnie odebrano wiekszym miastom przez rozwój cywilizacji (chodzi mi tu o jakieś sieciówki wmieszane w lokale między pięknymi zabytkami czy poprostu większy ruch samochodów/autobusów). Nie wiem czy w wiekszych miastach znajdzie się tak ciasne uliczki jakie widzę są wizytówką całej Hiszpani. Nie zapomne spacerów takimi uliczkami gdy na horyzoncie nagle pojawiał się samochód i trzeba było być naprawdę ostrożnym by auto nie przejechało po stopie :D
    Nie wiem czy zwróciłaś uwagę na wmurowane w budynki domów ceremiczne kafelki, które przedstwiają nazwy ulic czy placów. Jedna z wielu niezwykłych rzeczy jakie wpadły mi tam w oko :)
    Alkazar - ta nazwa już mi się obiła o uszy, ale nie jestem pewna czy pałac, także muzułmañski, w Cordobie też ma taką nazwę.
    Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję do następnego 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ciasne uliczki to takie zmory haha Z Girony samochodem ledwo się przez nie wydostaliśmy, chociaż nie narzekałabym gdybym miała tam zostać haha
      Co do tych kafelek to tak! Są tak charakterystyczne, że nietrudno je zapamiętać.
      Masz rację, podczas pisania tego posta natknęłam się na alkazar w Córdobie.
      Również ślę pozdrowienia i postaram się dodać kolejny jak najszybciej! ❤️

      Usuń
    2. Taki fajny urok mają te uliczki 😜 podejrzewam, że początkujący kierowca nie ma tam lekko 😃
      A nazwy ulicy jak nie kafelki, to kolorowe tabliczki na ścianach. Raczej ciężko spotkać zwykły słupek.
      No to dobrze pamiętałam, że tam też to było. Muzułmanie na każdym kroku i ten arabski targ 😂

      Usuń
    3. Ja chyba się nigdy nie odważę na przejażdżkę po tak wąskich uliczkach haha
      Tak! Pełno ich wszędzie. Teraz jak byłam na Fuerteventurze (post w drodze..) to wisiały praktycznie na każdym budynku, nawet same numery.
      Ich to pełno w każdym kraju. Najbardziej lubię ich krzyki i "one euro" haha

      Usuń